niedziela, 23 marca 2014

NOWY BLOG - NOWA HISTORIA!

Już wiem co robić.
Moi drodzy, stworzyłam nowego bloga i mam świetny pomysł.
TZN. Wy musicie sprawdzić, czy faktycznie jest dobry :D
ZAPRASZAM! <3<3<3

http://die-in-your-arms-ff.blogspot.com/

piątek, 21 marca 2014

Wasza Była Gossip Girl

...
Bardzo, ogromnie przepraszam.
To opowiadanie jest NIEWYPAŁEM, a Wy dobrze o tym wiecie.
Spieprzyłam i zdaję sobie z tego sprawę.
Nie będę tego dalej ciągnąć, ponieważ to ff nie ma sensu.
PRZYZNAJCIE!

W mojej głowie kiełkuje już nowy, tym razem lepszy pomysł.
Pewnie nikt z was nie będzie chciał czytać, ale tylko informuję.
Jak już COŚ wymyślę to dodam TU linka :))))

Jeszcze raz przepraszam, za wasz stracony czas.
Wasza Była Gossip Girl :*



+ pragnę baaardzo podziękować Ani, za te wszystkie pozytywne opinie, za to, że czytała każdy (chyba xd) rozdział. Ona prowadzi teraz nowego bloga, ze świetnym opowiadaniem!
tu macie linka: http://belivefanfiction.blogspot.com


DO ZOBACZENIA!

wtorek, 18 marca 2014

10

-Przepraszam, ale byłam pierwsza - spojrzałam na blondynkę, trzymającą za drugi skrawek miętowej sukienki. Dziewczyna popatrzyła na mnie z przymrużonymi oczami, nie puszczając zdobyczy.
-Nie wydaje mi się - prychnęła. 
-Oddawaj t o - dodałam nacisk na ostatnie słowo.
Blondynka nie wyglądała na przejętą moim ''rozkazem''. Zamiast tego, patrzyła mi w oczy z chytrym uśmieszkiem.
-Nie będę tak dziecinna jak ty - zmierzyłam ją wzrokiem, po czym wyszłam, starając się by moje kroki wyszły i d e a l n i e.


*

Plotkara nie nadawała już od dwóch tygodni. Ani do mnie nie pisała, ani też na blogu.
Wydawało mi się to baardzo podejrzane. Szczerze, to podejrzewam, że Ona znowu coś knuje. Nic nowego, w jej przypadku.
Moja rana już się zagoiła, nakładam na nią codziennie trochę podkładu i pudru, żeby nikt jej nie odkrył. Na razie dobrze mi idzie. 
Justin nie odzywał się od tego dnia, którego zupełnie nie pamiętam. Wciąż nie rozumiem, jak to się stało. Może to miało z nim jakiś związek? Albo z Nią? Taa.. to bardziej prawdopodobne.
Właśnie jestem w Starbucksie i czytam 50 twarzy Greya, popijając beztłuszczową latte.
- Miło Cię znów widzieć, jestem Bella - wyrwał mnie z tekstu, cienki, dziewczęcy głosik. Spojrzałam znad książki na sprawczynię. O mało nie zakrztusiłam się kawą. Szybko się ogarnęłam i odezwałam się kpiąco.
-Co chcesz? Wyrwać mi moją książkę? Czy kawę? 
Dziewczyna zignorowała moją uwagę, mówiąc dalej.
-Też lubię beztłuszczowe latte - uśmiechnęła się szeroko. Powoli zaczynałam się jej bać/
-Skąd wiesz co piję? - zerknęłam na nią podejrzliwie. Może to jakaś pomocnica/szpieg Plotkary? Trzeba zachować ostrożność!
-Pisze na kubku - odparła jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie. W pewnym sensie była.
-Dobra, po co tu przyszłaś? Chcesz przeprosić?
-CO? - zrobiła wielkie oczy, jakbym właśnie jej powiedziała, że wyrósł jej wielki pryszcz na nosie.
-Za to, że ''ukradłaś'' mi sukienkę - wyjaśniłam.
-Nie! No co ty! - parsknęła śmiechem - Sądzę, że mogłybyśmy się zaprzyjaźnić - zaświergotała.
No teraz to rozwaliła mnie kompletnie! 
-Dobrze się czujesz? 
-Świetnie, dzięki, że pytasz - mrugnęła.
Mam dość tej chorej sytuacji. Włożyłam książkę do torebki i wstałam.
-Na razie - rzuciłam odchodząc.

*

Weszłam do wielkiego budynku, pełnego spoconych nastolatków. 
Od razu podeszłam do baru, gdzie zamówiłam martini, które wypiłam duszkiem.
Dzisiaj zamierzałam już n i c z y m się nie martwić. Dać porwać zabawie.
Wyszłam na środek parkietu, gdzie zaczęłam się BAWIĆ.
Impreza szła w najlepsze! Byłam zbyt wstawiona by ogarnąć, która godzina, ale chyba środek nocy.
Nogi bolały mnie od tańczenia, ale zignorowałam to.
W pewnym momencie zaczęłam tańczyć z jakąś panną.

-Mówiłam, że się zaprzyjaźnimy! - krzyknęła.

F U C K.

Wybiegłam jak poparzona z klubu. Wprost w jego ręce...
-Spieszysz się? 
Podniosłam wzrok.
-Justin! 
Krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję (zrobiła to tylko dlatego, że byłam wstawiona!).

Gdybym wtedy wiedziała, kim jest, na pewno uciekłabym jak najprędzej..

***

jak wam się podoba?
jak myślicie kim jest Isabella?
kim tak na prawdę jest Justin?
Macie jakieś przypuszczenia? 
PISZCIE W KOMENTARZACH! 
<3



poniedziałek, 17 marca 2014

UPS

Hej ludkowie, którzy męczą się czytaniem moich wypocin :)
Mam taką bardzo niesmaczną propozycję. Otóż.. pomoglibyście mi?
Tzn. może jakiś pomysł podali, jakiś wątek, który ja rozwinę?
Przepraszam, ale mam pustkę w głowię. :c
HELP!
+ jak na coś wpadniecie to piszcie w komentarzach ;)
Z góry wieeeeelkie dzięki! :*

BUZIACZKI! WASZA - GOSSIP GIRL

poniedziałek, 10 marca 2014

09

-Ał! -jęknęłam głośno.
-Nie ruszaj się - skarcił mnie Justin.
Wywróciłam oczami i dalej przyglądałam się tej bolesnej ''operacji''. Zadziwiało mnie to, jak dokładnie i zwinnie to robił. Jakby takie sytuacje zdarzały mu się codziennie!
Po kilku minutach, wreszcie podniósł głowę znad mojej nogi i na mnie spojrzał z dziwnym uśmieszkiem.
-''Operacja'' skończona - mrugnął do mnie, na co ja odparłam gorącym rumieńcem.
-Dzięki - skryłam głowę we włosach, próbując ukryć zmieszanie.
-Doktor Bieber, zawsze do usług.
Cicho zachichotałam, jak głupia, zapominając o powadze sytuacji. Moje udo zostało owinięte wielkim bandażem. Ciekawe co pomyślą inni, gdy to zobaczą? I jak się wytłumaczę mojej mamie?
Justin najwyraźniej zauważył moje zmartwienie, bo cicho odchrząknął i powiedział:
-Ej.. będzie dobrze, nie martw się - nie lubiłam, gdy ktoś karmił mnie kłamstwami, w które nawet sam nie wierzył. Potrząsnęłam więc lekko głową, dając mu do zrozumienia, że nie wierzę. 
Westchnął, po czym przejechał dłonią po idealnie ułożonych włosach.
-Dobra, wstawaj - wyciągnął do mnie rękę - musimy się zwijać. 
Chwyciłam jego dłoń i wstałam. Próbowałam nie pokazywać jaki mi to sprawia ból, świeża rana okropnie szczypała. Zacisnęłam usta, by nie wydawać żadnych niepożądanych dźwięków.
Justin chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy powoli do wyjścia.


*

Obudziłam się późnym rankiem. Sama. Próbowałam sobie przypomnieć co stało się wczorajszego dnia, lecz na nic to się nie zdało. Szczerze mówiąc, przestraszyło mnie to, że miałam całkowitą pustkę w głowie. Całą sytuację pogorszył fakt, że na moim udzie był zawiązany wielki, biały bandaż. W pewnym momencie zakręciło mi się w głowię. Szybko pobiegłam do łazienki, gdzie zwymiotowałam.
Usiadłam na podłodze w łazience, gdzie nie mogąc się powstrzymać zaczęłam głośno szlochać. Dlaczego ja?! Czemu?

Tylko grzeczne dziewczynki zasługują na dobro. 
Zapamiętaj to sobie.
+
Nadal mam twoje ładne zdjęcia.
 Całuski, Gossip Girl


Ponownie rzuciłam telefonem o ścianę (jeszcze działa). 
-KU*WA! - krzyknęłam najgłośniej jak potrafiłam.

*

Wracałam ze sklepu taszcząc ze sobą dwie, mega ciężkie reklamówki wyładowane żarciem.
Specjalnie ubrałam spodnie do kolan, by nikt się nie zorientował o mojej ''małej niespodziance''.

-Claire - usłyszałam.
Odwróciłam się, w gotowości do walki (na wypadek, mogłabym walnąć kogoś siatką).
Nikogo. Tam. Nie. Było!
Ktoś sobie ze mnie kpi?
Wróciłam więc do mojego spokojnego, acz czujnego maszerowania.

-Tylko grzeczne dziewczynki zasługują na dobro..


____________________________________________
przepraszam, że tak późno
przepraszam, że tak bezsensownie
przepraszam, że chwilowo straciłam wenę 
smutek ;c


niedziela, 2 marca 2014

08


W sypialni Jonniego, znajdziesz sprzęt.
Obserwuję cię, więc bez sztuczek.

Całuski! Gossip Girl

Zakręciło mi się w głowie. Chwyciłam się mocno blatu, by nie upaść. Ona sobie chyba kpi, myśląc, że zrobię komuś krzywdę. W życiu! Mogą mnie nawet wywalić z tej pieprzonej budy, ale w życiu nie zabiję niewinnego człowieka! Bo chyba o to jej chodziło, prawda?
Nie mogąc wytrzymać wyszłam z pomieszczenia. Szłam długim i pustym korytarzem, rozglądając się co chwilę, czy nikt za mną nie idzie. 
Chciałabym, żeby był tu ze mną Justin.. przemknęło mi przez głowę. Chyba szaleję. 
Co jak co, ale faktycznie chciałabym, żeby był tu teraz ze mną. Czułabym się o wiele bezpieczniej.
Prawie dotarłam do schodów, gdy nagle poczułam ostry ból z tyłu głowy i...
CIEMNOŚĆ.

*

Cicho jęknęłam, otwierając oczy. Nadal znajdywałam się na korytarzu. Chwyciłam się za głowę, gdzie poczułam wielką bulwę. Spojrzałam na moje nogi.
Zastygłam jak porażona.
Na moim udzie było mnóstwo krwi. 
''Wyryta'' została literka ''A''.
Moje oczy zaszły się łzami. To nie jest człowiek - to POTWÓR!
Usłyszałam dźwięk, oznaczający SMS. Wiedziałam, kto to. Odczytałam wiadomość.

Ostrzegałam.
Zostawiłam Ci małą pamiątkę.
Mam nadzieję, że teraz będziesz grzeczna.

Buziaki, Gossip Girl.

Wybuchnęłam płaczem. Jak można być taką bestią?!
Ból był niemiłosierny. Krew lała się ciurkiem.
Wstałam, przy czym nie obyło się bez bolesnych jęków.
Na końcu korytarza stał On.
Poczułam się jak w filmie. Patrzyliśmy sobie w oczy, choć dzieliła nad duża odległość. Zrobił jeden krok, w moją stronę. Ja postawiłam drugi. Lekceważąc ogromny ból, oraz krew, która zdawała się nie kończyć. 
Po kilku sekundach, byliśmy już na tyle blisko, że gdybym wyciągnęła rękę, spokojnie mogłabym go dotknąć. Cisza. Żadne z nas, nie chciało słów. Chcieliśmy siebie. Nieważne jakie byłoby to skomplikowane.
Justin chwycił mój podbródek, po czym musnął moje wargi. I jeszcze raz. I jeszcze raz.
-Przepraszam.. - powiedział - nie powinienem pozwolić, by coś Ci się stało - jego oczy zaszły łzami.
-Jestem już bezpieczna - mruknęłam, po czym chwyciłam go za kark i pocałowałam.

____________________________________________________

WIEM, ŻE WYSZŁO DO KITU!
:c
miałam dużo pomysłów, ale żaden nie wyszedł...
przepraszam.


sobota, 22 lutego 2014

07

Spojrzałam w wyświetlacz telefonu, który przed chwilą wydał z siebie odgłos, znaczący nową wiadomość. 

Pójdziesz dzisiaj na imprezę do Jonniego.
W kuchni, w cukierniczce - znajdziesz resztę wskazówek.
Bądź grzeczna.

                                       Gossip Girl

Po mojej głowie, krążyło tysiące myśli. Po co ja mam tam iść?.. Co ona zaś knuje? 
Najgorsza była w tym wszystkim, ta okropna niewiedza. 
Jęknęłam.
Trzeba zdobyć informacje na temat tej całej imprezy. Wyszukałam w kontaktach najlepsze źródło informacji, po czym wybrałam opcję ''połącz''.
Pierwszy sygnał, drugi, trzeci..
-Siema Claire! - usłyszałam piskliwy głos.
-Cześć Ashley - odparłam udając zachwyt.
-O co chodzi? 
-Idziesz dziś na imprezę do Jonniego? - to był najlepszy trik, na wydobycie informacji.
-No jasne! Słyszałam, że będzie tam podobno pół miasta! - pisnęła - jak mogłoby mnie tam nie być?
Przewróciłam oczami, próbując ukryć irytację.
-Um.. a podałabyś mi adres i godzinę, bo mam tyle spraw na głowię, że zapomniałam!
-Oczywiście - zapewniła.

*

Spojrzałam na zegarek, wiszący w prawym górnym rogu salonu. 
16:13 - mam mało czasu.
O godzinie 18, miałam być na miejscu.
Odgarniając niesforny kosmyk z czoła, ruszyłam do mojego pokoju. Zajrzałam do garderoby, z której wyszłam z udaną zdobyczą.
Weszłam do łazienki, gdzie zaczęłam małą ''metamorfozę''. Weszłam pod prysznic. Ciało umyłam czekoladowym żelem, a włosy waniliowym. Potem nałożyłam na nie odżywkę, którą po 5 minutach spłukałam. Wyszłam z kabiny, po czym nasmarowałam całe ciało balsamem z nutką kokosu. Spięłam włosy w luźną kitkę, by te nie błąkały mi się po twarzy. Umyłam twarz. Nałożyłam kapkę podkładu, zrobiłam kreski eylinerem, na kości policzkowe dodałam troszkę różu, a usta pomalowałam błyszczykiem. Włosy rozpuściłam i wysuszyłam.  Ubrałam moją różową sukienkę i spojrzałam w lustro. 
Efekt był zadowalający. 
Jako ostatnią czynność, psiknęłam się jeszcze moimi ulubionymi kwiecistymi perfumami.
Wyszłam z pokoju i ponownie spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 17:34.

*

Mijałam kolejno, wielkie domy. W końcu, po dość długiej jeździe, dotarłam do wielkiej, pięknej willi. Czyli miejsca zamieszkania Jonniego, jak i miejsce imprezy.
Zaparkowałam swoje auto na podjeździe, tak jak reszta. Z wewnątrz słychać było już dudnienie, jakiś tanecznych piosenek. Byłam punktualnie.
Weszłam do środka, gdzie bawiło się mnóstwo nastolatków. Jedni tańczyli, drudzy pili, trzeci... obściskiwali się na długich, rozłożystych kanapach. 
Przez moje ciało przeszedł dreszcz obrzydzenia. Cicho westchnęłam i postanowiłam poszukać mojego celu. KUCHNI.
Zwiedziłam chyba już pół tego ogrooomnego budynku, a znalazłam tylko kilka ''zajętych'' sypialń.
W końcu nie mając siły, przeszukiwać każdego kawałka posesji, odszukałam organizatora. Był już nieco wstawiony, więc musiałam kilka razy powtórzyć pytanie.
-Musisz wyjść do góry, a potem korytarzem w lewo - odpowiedział, po czym wrócił do zabawy.
Wyszeptałam ciche ''dzięki'', choć i tak nikt mnie nie usłyszał.

*

W kuchni było zupełnie pusto, co nie do końca mi pasowało. Powoli, z drżącymi ze strachu rękoma podniosłam wieczko porcelanowej cukierniczki. Był tam tylko cukier. Odetchnęłam z ulgą.
Zaczęłam grzebać w środku, aż natknęłam się na coś zimnego i twardego. Wysypałam zawartość.
Otworzyłam szeroko oczy z przerażenia. 
Moim oczom ukazał się nabój.



_________________________________________________________

jak wam się podoba?
szczerze mówiąc, mi nie za bardzo.. 
przepraszam, że tak późno dodaję, ale nie miałam kompletnie czasu :)
mam nadzieję, że zostawicie po sobie komentarz! :*
całuski <3



niedziela, 16 lutego 2014

06

-Kurde - przeklęłam pod nosem, po tym jak kolejna gałązka uderzyła mnie w głowę. Dlaczego akurat las? I mógł podać jakieś konkretniejsze miejsce, bo ten las jest ogromny. Po co ja tu w ogóle przyszłam?
Cicho westchnęłam i rozejrzałam się po otoczeniu. Oprócz tego, że księżyc oświecał troszkę to miejsce, było zupełnie ciemno. Dotarło do mnie, że zawsze spotykamy się w odludnych i ciemnych miejscach. 
Zachichotałam cicho, choć pewnie powinnam się teraz trząść ze strachu.
-Co Cię tak bawi?
Odwróciłam się i zobaczyłam za sobą, szeroko uśmiechniętego Justina. Pierwszy raz widziałam go uśmiechniętego. Wow. Sądziłam, że nigdy tego nie robi..
-Nic - wzruszyłam ramionami, również się uśmiechając.
Chłopak spojrzał na mnie podejrzliwie, ale chwilę potem również wzruszył ramionami.
-Po co chciałeś się spotkać?
Spodziewałam się ciszy. Myślałam, że nasze spotkanie znowu będzie musiało zakończyć się niefajnie. Jednak - ku mojemu zaskoczeniu, odezwał się.
-Chcę Cię ostrzec.. - zaczął niepewnie.
Zmrużyłam oczy, zachęcając go do dalszego mówienia.
-Ona jest niebezpieczna.
Zupełnie nie wiedziałam o co chodzi. 
-Kto? 
Justin spojrzał w niebo. 
Podszedł do mnie, tak blisko, że słyszałam jego nierówny oddech. Spojrzał mi w oczy i przejechał kciukiem po mym policzku. Po moim ciele przeszedł dreszcz, a kolana się ugięły. Nie potrafiłam oderwać wzroku, od jego oczu. W jego spojrzeniu, dostrzegłam troskę i.. smutek?
-Nie rozumiem Cię - wyjąkałam. 
Pokręcił bezradnie głową, po czym musnął moje wargi. Czułam jak się rozpływam. W środku było mi ciepło i przyjemnie. Z każdym kolejnym pocałunkiem, traciłam kontrolę. Nie chciałam tego NIGDY kończyć. 
-Fuck - przeklął, gdy się ode mnie oderwał - to było bardzo głupie, przepraszam..
Znowu go nie rozumiałam. Czemu on musiał być taki tajemniczy?
-Wracaj do domu - już miałam zacząć protestować, gdy dodał: - JUŻ.
Justin zrobił stanowczą minę. Wiedziałam, że nie ma co się męczyć z przekonywaniem go. Nic to nie da. Ruszyłam więc w drogę powrotną. Nagle przypomniałam sobie coś jeszcze i odwróciłam się z powrotem.
-Spotkamy się jeszcze? 
Lecz jego tam już nie było..


*
-Na szczęści dziś weekend - pomyślałam budząc się nad ranem. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 9:34.
Wstałam, pobudzając moje obolałe mięśnie do życia. Po mojej nocnej schadzce, miałam mega zakwasy. Uśmiechnęłam się na myśl o naszym spotkaniu. 
Ubrałam swój fioletowy szlafrok, po czym zeszłam na dół do kuchni. 
Nalałam do miseczki trochę jogurtu i zasypałam go płatkami musli. 
Spojrzałam za okno. Dzień wydawał się fajny.
Wydawał.


*

BARDZO DZIĘKUJĘ, ZA 2 KOMENTARZE NA POPRZEDNIM ROZDZIALE! 
:))
TO NA PRAWDĘ WIELE DLA MNIE ZNACZY ;)




piątek, 14 lutego 2014

05

- Panno Bolton! - wyrwała mnie z zamyśleń Profesor Mary - znasz odpowiedź na to zadanie? - wskazała palcem na tablicę.
- Y.. nie.. - wyjąkałam.
Nauczycielka rzuciła mi wściekłe spojrzenie.
- W takim razie, jeśli nie chcesz powtarzać klasy, radziłabym słuchać na lekcji co ja mówię, a nie myśleć o niebieskich migdałach!
Posłusznie skinęłam głową, po czym ją spuściłam.
Nie mogłam przestać rozmyślać o mojej wcześniejszej rozmowie z.. Justinem. Było mi przykro, że tak to się potoczyło.

- Jestem Justin - jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Spojrzałam na jego oczy, szukając sama nie wiem czego. 
- Claire.. - nie miałam w planach, prowadzić z nim żadnej rozmowy, ale jego wzrok, zbyt bardzo mnie pochłonął. Poczułam nagły przypływ ciepła, gdy ten nadal trzymał mnie za ramie. Przeszył mnie chłodny dreszcz, gdy je puścił. Może oszalałam, ale pragnęłam więcej jego dotyku.
- Co tu robisz? - odezwałam się ponownie, przerywając niezręczną ciszę.
- Uczę się - odparł pustym głosem.
- Nie okłamuj mnie - przeszyłam go wzrokiem - wiem, że nie jesteś uczniem tej szkoły. 
Próbował wciąż udawać niewzruszonego, jednak zauważyłam w jego oczach coś, co mówiło mi, że trafiłam w czuły punkt. 
Trwała cisza. Chłopak nic już nie powiedział. Postanowiłam więc spytać o co innego:
- Dlaczego byłeś pod moim domem?
- To skomplikowane, okej?
- To mi to wytłumacz!
- Nie mogę - uciął agresywnie. 
Spojrzałam na niego przeszywającym wzrokiem. 
- W takim razie, żegnam.

Odgarnęłam włosy za ucho i zaczęłam pisać notatkę. W końcu zabrzmiał dzwonek. Wstałam pośpiesznie i wyszłam z klasy. Kim on był? Dlaczego nie mógł mi tego zdradzić? 
Potarłam dłonią skroń, która boleśnie pulsowała. 
Wyszłam ze szkoły, udając się na parking gdzie znajdował się mój samochód. Wsiadłam i pojechałam do domu. 
Na wycieraczce leżała jakaś karteczka. Podniosłam ją.

Spotkajmy się dzisiaj w lesie, za twoim domem.
-J



_______________________________________________________________________________

Podoba wam się? :))
Mam nadzieję, że tak ;)

PROSZĘ, JEŚLI PRZECZYTAŁAŚ TO SKOMENTUJ!
TO DLA MNIE NA PRAWDĘ WIELE ZNACZY. 
:c
jeśli nie będzie przy tym rozdziale choć jednego komentarza, to nie ma sensu tego pisać... ;((
bo niby dla kogo?

wtorek, 11 lutego 2014

04 + coś jeszcze..


bip, bip

Wyłączyłam leniwie budzik i schowałam głowę w poduszkę. Było mi tak cieplutko.. wyjście spod kołdry jest jak zwykle dla mnie traumatycznym przeżyciem!
Powoli zwlekłam się z łóżka, ziewając przy tym chyba z 500 razy. Wczoraj poszłam późno spać i teraz mam nauczkę. Przyśpieszyłam kroku, kierując się do łazienki, zapominając o mojej biednej stopie. Na szczęście rana zdążyła się już nieco zagoić, więc już dałam rady na nią stawać. Uff..
I nie musiałam już nosić opatrunku!

*

Wyszłam z auta, zaparkowanego na parkingu szkolnym. Skierowałam się do budynku wykonanego z czerwonej cegły. Jak zwykle byłam kilka minut przed czasem, więc nie spotkałam wiele ludzi po drodze, co nawet mi pasowało.
Weszłam do środka, rozglądając się wokoło. Pusto. 
-Teraz - pomyślałam. 
Pędem ruszyłam do sekretariatu. Tam znajdę jakiekolwiek informacje na temat tajemniczego Ktosia. Weszłam do środka, wcześniej upewniając się, że jest pusty. Zaczęłam szukać wzrokiem szafki, w której chowa się te wszystkie dane. Pod oknem stała dość duża, metalowa szafka. Spróbowałam ją otworzyć, niestety była zamknięta.. 
Już miałam skończyć moją ''misję'', gdy w pewnym momencie zobaczyłam coś małego, co odbijało światło słoneczne, leżące na parapecie za doniczką. Chwyciłam owy przedmiot. KLUCZ.
Uśmiechnęłam się zwycięsko pod nosem. Włożyłam klucz w dziurkę i .. otworzyło się!
Moje szczęście było nie do opisania. Sprawdziłam czas. Mam jeszcze 3 minuty do dzwonka. 
Zaczęłam energicznie przeszukiwać akta, szukając jego zdjęcia.

*

Właśnie siedziałam w sali od matmy, słuchając nudnego gadania Pani Marks. Kreśliłam kółka w zeszycie. Nie mogłam pojąć, jak to jest możliwe. W zasadzie... NIEMOŻLIWE.
Nie znalazłam niczego na jego temat. Po prostu NICZEGO. Jakby był duchem, czy coś. 
Gdzieś muszą być informacje na jego temat, tylko gdzie? 
Ehh.. głowa mi buzuję od tych wszystkich pytań.

Rozległ się dzwonek i wyszłam z klasy. Aktualnie jest godzinna ''pora na lunch''. 
Poszłam odnieść książki do szafki.
Wyleciała z niej biała koperta. Przyznam, że bardzo mnie to zdziwiło. Otworzyłam ją i spojrzałam na jej zawartość..
Zesztywniałam.
Było tam ok. 10 zdjęć, a wszystkie z mojej porannej ''misji'', do tego była jeszcze jakaś karteczka.

Pamiętaj śliczna, jestem WSZĘDZIE.
Mam mnóstwo kopi, z czego pewnie zdajesz sobie sprawę.
Radziłabym być ostrożniejszą we wszystkim co robisz kochanie.
SZUKAJ WSKAZÓWEK.

Całuski, Gossip Girl 


Rozejrzałam się ostrożnie po korytarzu. Oprócz miliona dzieciaków nie było tam chyba nic podejrzanego. W środku trzęsłam się ze strachu. Łzy napłynęły mi do oczu. 
Opanowanym krokiem wyszłam z budynku, w między czasie kopertę wkładając do torebki. Przeszłam kawałek, by ukryć się za budowlą, gdzie praktycznie nikt, nigdy nie chodził.
Usiadłam opierając plecy o mur i ukryłam twarz w dłoniach. Łzy leciały ciurkiem, nie mogłam ich powstrzymać, choć nawet nie próbowałam.
Jak ja mogłam być taka naiwna? Dlaczego nie przemyślałam tego co robię i jakie mogą być konsekwencje? Teraz ten potwór ma mnie w garści i nic nie mogę z tym zrobić. Za to ona może ze mną dosłownie wszystko. W co ja się wpakowałam?
Nagle poczułam jak coś ciepłego siada koło mnie. Przetarłam oczy i spojrzałam na intruza.
Serce mi przyśpieszyło, a w gardle zaschło. 
ON. 
Świdrował mnie wzrokiem. 
Nie wiedziałam co mam zrobić. Zupełnie zgłupiałam. Mam być wściekła, smutna czy radosna, że znów się spotykamy? W zasadzie to jego wina, że Plotkara ma mnie teraz na widelcu.., to jego też wina, że wbiłam sobie szkoło do stopy.., oraz to, że pół szkoły myśli, że ''jestem po uszy zakochana''.. wybieram opcję: WŚCIEKŁA.
-Śledzisz mnie?! - wybuchnęłam, odpychając go od siebie.
Chłopak spojrzał na mnie jak na upośledzoną. Nadal jednak zachowywał spokojny i niewzruszony wyraz twarzy.
-Odpowiedz! - poczułam gulę w gardle, a oczy ponownie zaszły łzami.
Nadal nic. 
-Nie znam Cię, ale wiem, że cię nienawidzę! - wykrzyknęłam z frustracją, robiąc nacisk na ostatnie słowo. Odwróciłam się i pobiegłam w drugą stronę. 
Poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię, nie pozwalając dalej biec. 
-Jestem Justin 


___________________________________________________________________

I jak wam się podoba? ♥
Mam nadzieję, że jest okej. :))

+
.....
jest pewna sprawa.
otóż:
bardzo się staram i w ogóle, ja wiem, że to dopiero początki, ale... 1 komentarz?
ja nie wymagam stu na rozdział, ale choć JEDEN.
Proszę, chcę wiedzieć czy ktoś to w ogóle czyta ;c
Jeśli nie, to po co ja się produkuję?

PROSZĘ, JEŚLI PRZECZYTAŁEŚ/AŚ TO ZOSTAW PO SOBIE KOMENTARZ!

Dzięki :*


sobota, 8 lutego 2014

03

W pewnym momencie poczułam dotyk na szyi.
Gwałtownie się odwróciłam...
*
Stał tam wpatrując się we mnie. Mym ciałem zawładnął strach, nie dałam rady się poruszyć. Przedtem też tak było.. w mojej głowie krążyły różne myśli, a były ich chyba miliony! Co jeśli to On stoi za fleszem? Co robił pod moim domem? Skąd w ogóle wiedział gdzie mieszkam?!
Wzięłam głęboki oddech. Już miałam otworzyć usta z zamiarem zadania kilkunastu pytań na sekundę, gdy Ten przyłożył mi palec do ust.
-Cii.. 
Nie wiedziałam co się dzieje. Stałam tam sparaliżowana, nie mogąc nic powiedzieć. W końcu po upływie ok. 5 minut, niezręcznej (przynajmniej dla mnie) ciszy musiałam się odezwać, nie mogąc opanować ciekawości.
-Skąd się tu wziąłeś? - zapytałam szeptem, patrząc mu w oczy, które natychmiast pociemniały.
Chłopak się nie odzywał. Chyba chciał dać mi do zrozumienia, że niczego się od niego nie dowiem. Nagle zza moich pleców flesz się ponowił. Szybko się odwróciłam, by sprawdzić kto tam jest. Niestety panowały egipskie ciemności, więc niczego się nie dopatrzyłam. Odwróciłam z powrotem, chcąc wznowić ''rozmowę'' z Ciachem. Zastałam na jego miejscu pustkę. Wystraszyłam się bardzo, więc zaczęłam wołać i się rozglądać. Niestety nikt się nie pojawił..
W pewnym momencie jedna latarnia, zgasła. Poskoczyłam ze strachu. Wokół było ciemniej niż można to sobie wyobrażać. Panowała kompletna cisza. Bałam się połknąć ślinę, a nawet oddychać. 
W głowie utkwiło mi ''Cii..'', jedyne co wypowiedział chłopak. Może to miało coś oznaczać?
W takim razie dlaczego mnie zostawił samą?! 
Po moim zmarzniętym policzku, popłynęła ciepła łza. Pragnęłam się teraz otulić w ciepły kocyk i już nigdy z niego nie wyjść. Moje przemarznięte do kości nogi, otulał jedynie cichy wiatr. Wtedy jedną z największych rzeczy, których żałowałam było to, że mam na sobie krótkie spodenki. Moje ciało przechodziły dreszcze. W końcu zdecydowałam, że nie ma sensu dalej tam stać i drżeć z zimna, jak i ze strachu. Jeszcze raz się rozejrzałam, czy przypadkiem koło mnie nie ma jakiegoś seryjnego mordercy (choć i tak za wiele, nie widziałam), po czym ruszyłam biegiem w powrotną stronę. 
Biegłam ile sił w nogach. W pewnym momencie poczułam ogromny ból, pochodzący z mojej nagiej stopy. Zatrzymałam się by dotknąć co się stało, na palcach miałam krew..

*

Potarłam setny raz mą obandażowaną i obolałą stopę. Pewnie zastanawiacie się co się stało?
Już wszystko tłumaczę. 
Gdy biegłam, nadepnęłam na kawałek szkła, który wbił mi się do stopy.. fuj. Ominę szczegóły. Pomimo sączącej się krwi, doczłapałam (a był to okropny ból i wielki wtedy wysiłek) się do domu, gdzie czekała już moja mama.. Zaczęło się przesłuchanie, w którym musiałam skłamać, z tym gdzie byłam i po co. Przecież nie mogłam jej powiedzieć, że wybiegłam na boso z domu bo zauważyłam jakieś głupie światełko! A potem jeszcze, spotkałam się (nie z mojej winy), z jakimś tajemniczym nieznajomym, który uwiódł mnie już na pierwszym spotkaniu..
Wzięłaby mnie za totalną wariatkę. Tak więc wymyśliłam, że usłyszałam jakiś wielki huk za oknem i wyszłam sprawdzić co się stało, a w trakcie wdepnęłam w szkło. O dziwo, obyło się bez innych pytań. Moja mama jako wielka histeryczka, wywiozła mnie do szpitala, gdzie przepatrzyli moją stopę dokładnie, a potem wyjęli szkoło, coś wstrzyknęli i owinęli ją bandażem. Cały zabieg był oczywiście mega bolesny i nie obyło się bez moich pisków.

Aktualnie leżę sobie na kanapie i oglądam telewizję. Nie mogę jeszcze chodzić do szkoły, ponieważ każdy krok na zranionej nodze, sprawia mi ból. No, ale niestety nie potrwa to długo.., jeszcze ok. 2 dni i będę zmuszona odwiedzić szkołę..
Choć przyznam szczerze, że przez moje ostatnie spotkanie z Ciachem, mam ochotę się w niej pojawić i go odnaleźć!

***
Jak wam się podoba? :)
Wiem, że dość nudny, ale z każdym rozdziałem będzie coraz więcej akcji!
#I'mPromise
Bez obaw! Plotkara niedługo COŚ doda :*

KOMENTUJCIE! <3

wtorek, 4 lutego 2014

02

Resztę dnia próbowałam znaleźć tajemniczego KTOSIA, dla, którego wymyśliłam ksywkę ''ciacho'' (tak wiem, bardzo kreatywne). Wracając do tematu głównego, czyli moich poszukiwań.. na nic mi się nie zdały. Ciacho zniknął. Po prostu przepadł! Nie znalazłam go w ŻADNEJ z sal, na stołówce też. Co z nim jest nie tak?
Postanowiłam wszcząć śledztwo pt ''PLOTKARA''. Chyba jasne dlaczego. Pewnie zastanawiacie się co zamierzam zrobić?
JA TEŻ SIĘ ZASTANAWIAM. Może jakiś ''super pomysł'' wpadnie mi do głowy później.. 
Przez resztę lekcji, przerw i ogółem czasu spędzonego w szkole, wszyscy mieli ze mnie niezłą polewkę. Przecież ja się nie zakochałam! Plotkara to Plotkara (wow). Zrobi wszystko by mnie upokorzyć.. nie mogę się doczekać kiedy ją odkryję!
Wróciłam do domu ok. piętnastej. Byłam trochę głodna, więc postanowiłam, że zamówię sobie małą pizze, bo nie chciało mi się wychodzić z domu. Tak też zrobiłam, dowiedziałam się, że za jakieś pół godzinki mój obiad powinien być. Poszłam do mojego pokoju, by przebrać się w wygodniejsze ciuchy. Związałam włosy w luźną kitkę i usiadłam zmęczona na łóżku. Sprawdziłam telefon, oczekując jakiejkolwiek wiadomości, powiadomienia, lub zaproszenia na imprezę. Nic, zupełnie. Wcześniej byłam zapraszana na każdą.., ale nie będę marnowała czasu na użalanie się nad sobą. Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce! Usiadłam przy biurku i zaczęłam zastanawiać się skąd Ona wiedziała o tamtym zdarzeniu? Musiała być gdzieś w pobliżu. Spróbowałam przywrócić do głowy tamtą sytuację i odnaleźć coś podejrzanego, jednak jedyne co pamiętam to jego cichy szept.. i jego oczy. Pamiętam całą jego sylwetkę! Boże... czy ja się zakochałam? NIE! Miłość od pierwszego wejrzenia (czyt. szeptu) nie istnieje. KROPKA.
Czyli znów nic nie wymyśliłam. Ehhh..
Położyłam się na łóżku głową do góry i zaczęłam oglądać sufit. Co było na prawdę baardzo dziwne.
Słyszałam jak mój brzuch wydawał różne dźwięki typu: daj mi coś!
Z utęsknieniem czekałam na dzwonek do drzwi, który zdawał się nigdy nie nastąpić. Aż w końcu, gdy już mi się prawie przysnęło wybawienie nadeszło. Zleciałam jak strzała ze schodów, prosto do drzwi, dosłownie czując już ślinotok. Zapłaciłam i odebrałam zamówienie, wdychając pyszny aromat. 
Po dwóch.. no ewentualnie trzech kawałkach zjedzonych w błyskawicznym tempie, zaspokoiłam swój głód. Popiłam posiłek sokiem pomarańczowym, a resztę pizzy odłożyłam w pudełku na blat. Usiadłam na kanapie i ponownie sprawdziłam telefon, oczekując jakiegoś nowego posta od sami wiecie kogo. Najwidoczniej zasnęłam, bo obudziłam się dwie godziny później. Za oknem zrobiło się już ciemno, zupełnie cicho.
Nagle nie wiadomo skąd dostrzegłam blask. Jakby flesza.. 
Wstałam szybko na równe nogi i rozejrzałam się dookoła. Wiem, że to głupie bo przecież jestem we własnym domu, ale ostrożności nigdy za wiele. Ruszyłam żwawym krokiem do drzwi (tylko po co?! nie jestem przecież kolejną ''odważną'' bohaterką jakiegoś horroru). Otworzyłam je powoli i wyjrzałam ostrożnie przez drzwi. Nic.. cisza. Jedynie światło latarni odbijało się od czyjegoś okna. Może tylko mi się zdawało? 
Gdy już miałam zamykać drzwi, jakiś cień się poruszył i zniknął za jakimś domem. Nie zastanawiając się ani chwili co robię, ruszyłam w pościg za zbiegiem. Przemierzyłam ulicę, by dostać się w tamto miejsce. Serce waliło mi jak diabli, ale zacięcie biegłam. Oczywiście mądra ja, nie wzięłam sobie butów, a teraz wbiegłam na ścieżkę żwirowaną. Ughh!
Zbieg zniknął. Nie ma. Nic. ZNOWU. Mam Deja Vu..
W pewnym momencie poczułam dotyk na szyi.
Gwałtownie się odwróciłam...

____________________________________________________________________

i jak wam się podoba? :*
wiem, że nudny i wgl, ale obiecuję, że sytuacja się rozkręci!
wysyłam całuski i do następnego! <3



niedziela, 2 lutego 2014

01



Steven, może zajrzałbyś czasami do fryzjera, lub przynajmniej zapisał się do jakiejś wesołej grupki hipisów?
Chyba, że nadal masz fobie ''boję się fryzjera''?
Pamiętam jak wczoraj, gdy narobiłeś do majtek, widząc uroczego Pana Thompinksa, z nożyczkami w ręku.

Całuski! Gossip Girl

Plotkara znowu zaatakowała. Pozostaje mi tylko, cieszyć się, że to nie ja byłam jej kolejną ofiarą. Przetarłam oczy, próbując tym obudzić się do końca. Wstałam z łóżka, dostając się do ''zimnej strefy''. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ubrania do szkoły. Potem skierowałam się do łazienki, gdzie wykonałam rutynowe, poranne czynności. Na końcu pomalowałam rzęsy, dodałam trochę różu na kości policzkowe i musnęłam usta wiśniowym błyszczykiem. 
Zeszłam do kuchni, gdzie zastałam karteczkę zostawioną przez moją mamę.

Córuś, mnie dziś nie będzie cały dzień, ponieważ w pracy mi wypadło zebranie.
Kaskę zostawiłam Ci na blacie, na coś do jedzenia. Zamów sobie pizze, czy coś.
Kocham, mama 


W sumie, w ogóle się tym nie przejęłam. I tak cały dzień jestem, albo poza domem, albo w swoim pokoju, więc tak czy siak, nie widzę się za dużo z moją mamą.
Chwyciłam pudełko z płatkami czekoladowymi, takimi jakie lubię i nasypałam do miseczki. Nalałam mleka i usiadłam przy stole. Zerknęłam na duży, wiszący na ścianie zegar, wskazujący godzinę 9:03. Zostało mi 27 minut do lekcji, więc jest okej.
Po skończonym posiłku włożyłam brudne naczynie do zmywarki. Kasę od mamy, włożyłam do portfela, który wylądował w mojej skórzanej torebce.
Wyszłam z domu, zakluczając za sobą drzwi.

*
Dzisiaj postanowiłam wybrać się do szkoły pieszo. Dlaczego? Otóż taka pogoda, w Nowym Jorku nie zdarza się zbyt często! Słonko przyjemnie pieściło mą twarz, słychać było ciche śpiewy ptaków, było niezmiernie przyjemnie.
Jak to możliwe, że w tak pięknym świecie, mieście, a może nawet i na tej ulicy, mieszka sobie ONA. Najwredniejsza osoba na całej planecie! PLOTKARA.
Czy zastanawiałam się nad tym kim ona jest? Oczywiście! 
Jakieś rezultaty?
BÓL GŁOWY.
Ehh.. ta jędza jest na prawdę sprytna i chytra. Do tego musi być super bogata i wpływowa, oraz mieć dobre źródła i kontakty. To może być każdy! Dosłownie! 
Najgorsze jest to, iż od kiedy się pojawiła, moje wpływy spadły o 50 %! Teraz to ona rządzi. Ale nie dam jej wygrać! Może wygrała bitwę, ale ostateczne starcie wygram ja.
Nim się spostrzegłam dotarłam do szerokiego budynku, czyli na miejsce. Spojrzałam na zegarek w telefonie, który wskazywał godzinę 9:19. Całkiem szybko się uwinęłam.
Weszłam do środka i skierowałam się do mojej szafki. Na korytarzu było zadziwiająco mało ludzi, co oznaczało jeszcze chwilę spokoju, od wrzasków.
Usiadłam na jednej z ławek i zajęłam się telefonem.
Po niecałych 5 minutach, poczułam jak ławka przeciąża się z drugiej strony. Odruchowo sprawdziłam mojego towarzysza.
No cóż nie znałam go wcześniej, musi być nowy! Miał włosy koloru, jasnego brązu, mega brązowe tęczówki, przypominały swoim kolorem czekoladę! Uśmiechał się do mnie z szelmowskim uśmiechem, odsłaniając tym samym swoje białe zęby.
-Zrób zdjęcie, zostanie na dłużej - puścił mi oczko, poszerzając uśmiech. 
Zganiłam się w myślach, za to, że moje policzki zrobiły się czerwone.
-Nie chcę by, mu wyświetlacz pękł  - zrobiłam cwaniacką minę.
-Nie wysilaj się - przybliżył się gwałtownie - wiem, że o mnie marzysz - wymruczał.
Tajemniczy KTOŚ, odszedł, a ja wpatrywałam się, w jego oddalająca się sylwetkę, nie mogąc się ogarnąć. Nie mogłam się ruszyć. Byłam jak zaczarowana. Dopiero dźwięk powiadomienia, zdołał mnie ocknąć. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu i zesztywniałam.


Biedna Claire..
Dopiero początek dnia, a ona już nieszczęśliwie zakochana..
Nie martw się kochana, znam dobre lody, po których zapomnisz o swoim samotnym serduszku.
Ciekawe co na to TWÓJ ROMEO?

Buziaczki, Gossip Girl

  
Wściekła, cisnęłam telefonem o ścianę. Ten roztrzaskał się na kawałki, po czym spoczął na podłodze. Rozległ się dzwonek i uczniowie zaczęli wychodzić z klas. Każdy z nich ukradkiem gapił się na mnie, a co jakiś czas słychać było śmiechy i chichy.

-Plotkaro, rzucam Ci wyzwanie!

________________________________________________________________________

I jak wam się podoba pierwszy rozdział?
Mam nadzieję, że skomentujecie! <3
Czekam na wasze komentarze!
DO NASTĘPNEGO! :*


sobota, 1 lutego 2014

00



Nowojorskie ulice przejęła nowa Królowa.

Pewne liceum w Nowym Jorku, zostało oblane falą zagłady.
Plotkara wprowadza terror.
Wszystkie tajemnice wyjdą na jaw.
Ale nie wszystkie sekrety powinny ujrzeć światło dzienne.

Bardzo dobrze o tym wie pewna, niby nie pozorna nastolatka.

CLAIRE


Czy poradzi sobie z wszystkimi problemami, związanymi z tajemniczą Plotkarą?
I nie tylko.
Czy zdoła odzyskać władzę, tron i swoje ''berło''?

CZYTAJ OPOWIADANIE PT. 
''GOSSIP GIRL'',
A DOWIESZ SIĘ WSZYSTKICH TAJEMNIC.






Claire Anna Bolton
18 l.





Justin Drew Bieber 
19 l.
*nie jest sławny

__________________________________

I jak wam się podoba prolog? :)
Starałam się, więc mam nadzieję, że wam się spodoba.
Pierwszy rozdział już niebawem! 
Przygotujcie się na sporo emocji.

xoxo, Gossip Girl