Gwałtownie się odwróciłam...
*
Stał tam wpatrując się we mnie. Mym ciałem zawładnął strach, nie dałam rady się poruszyć. Przedtem też tak było.. w mojej głowie krążyły różne myśli, a były ich chyba miliony! Co jeśli to On stoi za fleszem? Co robił pod moim domem? Skąd w ogóle wiedział gdzie mieszkam?!
Wzięłam głęboki oddech. Już miałam otworzyć usta z zamiarem zadania kilkunastu pytań na sekundę, gdy Ten przyłożył mi palec do ust.
-Cii..
Nie wiedziałam co się dzieje. Stałam tam sparaliżowana, nie mogąc nic powiedzieć. W końcu po upływie ok. 5 minut, niezręcznej (przynajmniej dla mnie) ciszy musiałam się odezwać, nie mogąc opanować ciekawości.
-Skąd się tu wziąłeś? - zapytałam szeptem, patrząc mu w oczy, które natychmiast pociemniały.
Chłopak się nie odzywał. Chyba chciał dać mi do zrozumienia, że niczego się od niego nie dowiem. Nagle zza moich pleców flesz się ponowił. Szybko się odwróciłam, by sprawdzić kto tam jest. Niestety panowały egipskie ciemności, więc niczego się nie dopatrzyłam. Odwróciłam z powrotem, chcąc wznowić ''rozmowę'' z Ciachem. Zastałam na jego miejscu pustkę. Wystraszyłam się bardzo, więc zaczęłam wołać i się rozglądać. Niestety nikt się nie pojawił..
W pewnym momencie jedna latarnia, zgasła. Poskoczyłam ze strachu. Wokół było ciemniej niż można to sobie wyobrażać. Panowała kompletna cisza. Bałam się połknąć ślinę, a nawet oddychać.
W głowie utkwiło mi ''Cii..'', jedyne co wypowiedział chłopak. Może to miało coś oznaczać?
W takim razie dlaczego mnie zostawił samą?!
Po moim zmarzniętym policzku, popłynęła ciepła łza. Pragnęłam się teraz otulić w ciepły kocyk i już nigdy z niego nie wyjść. Moje przemarznięte do kości nogi, otulał jedynie cichy wiatr. Wtedy jedną z największych rzeczy, których żałowałam było to, że mam na sobie krótkie spodenki. Moje ciało przechodziły dreszcze. W końcu zdecydowałam, że nie ma sensu dalej tam stać i drżeć z zimna, jak i ze strachu. Jeszcze raz się rozejrzałam, czy przypadkiem koło mnie nie ma jakiegoś seryjnego mordercy (choć i tak za wiele, nie widziałam), po czym ruszyłam biegiem w powrotną stronę.
Biegłam ile sił w nogach. W pewnym momencie poczułam ogromny ból, pochodzący z mojej nagiej stopy. Zatrzymałam się by dotknąć co się stało, na palcach miałam krew..
*
Potarłam setny raz mą obandażowaną i obolałą stopę. Pewnie zastanawiacie się co się stało?
Już wszystko tłumaczę.
Gdy biegłam, nadepnęłam na kawałek szkła, który wbił mi się do stopy.. fuj. Ominę szczegóły. Pomimo sączącej się krwi, doczłapałam (a był to okropny ból i wielki wtedy wysiłek) się do domu, gdzie czekała już moja mama.. Zaczęło się przesłuchanie, w którym musiałam skłamać, z tym gdzie byłam i po co. Przecież nie mogłam jej powiedzieć, że wybiegłam na boso z domu bo zauważyłam jakieś głupie światełko! A potem jeszcze, spotkałam się (nie z mojej winy), z jakimś tajemniczym nieznajomym, który uwiódł mnie już na pierwszym spotkaniu..
Wzięłaby mnie za totalną wariatkę. Tak więc wymyśliłam, że usłyszałam jakiś wielki huk za oknem i wyszłam sprawdzić co się stało, a w trakcie wdepnęłam w szkło. O dziwo, obyło się bez innych pytań. Moja mama jako wielka histeryczka, wywiozła mnie do szpitala, gdzie przepatrzyli moją stopę dokładnie, a potem wyjęli szkoło, coś wstrzyknęli i owinęli ją bandażem. Cały zabieg był oczywiście mega bolesny i nie obyło się bez moich pisków.
Aktualnie leżę sobie na kanapie i oglądam telewizję. Nie mogę jeszcze chodzić do szkoły, ponieważ każdy krok na zranionej nodze, sprawia mi ból. No, ale niestety nie potrwa to długo.., jeszcze ok. 2 dni i będę zmuszona odwiedzić szkołę..
Choć przyznam szczerze, że przez moje ostatnie spotkanie z Ciachem, mam ochotę się w niej pojawić i go odnaleźć!
***
Jak wam się podoba? :)
Wiem, że dość nudny, ale z każdym rozdziałem będzie coraz więcej akcji!
#I'mPromise
Bez obaw! Plotkara niedługo COŚ doda :*
KOMENTUJCIE! <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz