wtorek, 11 lutego 2014

04 + coś jeszcze..


bip, bip

Wyłączyłam leniwie budzik i schowałam głowę w poduszkę. Było mi tak cieplutko.. wyjście spod kołdry jest jak zwykle dla mnie traumatycznym przeżyciem!
Powoli zwlekłam się z łóżka, ziewając przy tym chyba z 500 razy. Wczoraj poszłam późno spać i teraz mam nauczkę. Przyśpieszyłam kroku, kierując się do łazienki, zapominając o mojej biednej stopie. Na szczęście rana zdążyła się już nieco zagoić, więc już dałam rady na nią stawać. Uff..
I nie musiałam już nosić opatrunku!

*

Wyszłam z auta, zaparkowanego na parkingu szkolnym. Skierowałam się do budynku wykonanego z czerwonej cegły. Jak zwykle byłam kilka minut przed czasem, więc nie spotkałam wiele ludzi po drodze, co nawet mi pasowało.
Weszłam do środka, rozglądając się wokoło. Pusto. 
-Teraz - pomyślałam. 
Pędem ruszyłam do sekretariatu. Tam znajdę jakiekolwiek informacje na temat tajemniczego Ktosia. Weszłam do środka, wcześniej upewniając się, że jest pusty. Zaczęłam szukać wzrokiem szafki, w której chowa się te wszystkie dane. Pod oknem stała dość duża, metalowa szafka. Spróbowałam ją otworzyć, niestety była zamknięta.. 
Już miałam skończyć moją ''misję'', gdy w pewnym momencie zobaczyłam coś małego, co odbijało światło słoneczne, leżące na parapecie za doniczką. Chwyciłam owy przedmiot. KLUCZ.
Uśmiechnęłam się zwycięsko pod nosem. Włożyłam klucz w dziurkę i .. otworzyło się!
Moje szczęście było nie do opisania. Sprawdziłam czas. Mam jeszcze 3 minuty do dzwonka. 
Zaczęłam energicznie przeszukiwać akta, szukając jego zdjęcia.

*

Właśnie siedziałam w sali od matmy, słuchając nudnego gadania Pani Marks. Kreśliłam kółka w zeszycie. Nie mogłam pojąć, jak to jest możliwe. W zasadzie... NIEMOŻLIWE.
Nie znalazłam niczego na jego temat. Po prostu NICZEGO. Jakby był duchem, czy coś. 
Gdzieś muszą być informacje na jego temat, tylko gdzie? 
Ehh.. głowa mi buzuję od tych wszystkich pytań.

Rozległ się dzwonek i wyszłam z klasy. Aktualnie jest godzinna ''pora na lunch''. 
Poszłam odnieść książki do szafki.
Wyleciała z niej biała koperta. Przyznam, że bardzo mnie to zdziwiło. Otworzyłam ją i spojrzałam na jej zawartość..
Zesztywniałam.
Było tam ok. 10 zdjęć, a wszystkie z mojej porannej ''misji'', do tego była jeszcze jakaś karteczka.

Pamiętaj śliczna, jestem WSZĘDZIE.
Mam mnóstwo kopi, z czego pewnie zdajesz sobie sprawę.
Radziłabym być ostrożniejszą we wszystkim co robisz kochanie.
SZUKAJ WSKAZÓWEK.

Całuski, Gossip Girl 


Rozejrzałam się ostrożnie po korytarzu. Oprócz miliona dzieciaków nie było tam chyba nic podejrzanego. W środku trzęsłam się ze strachu. Łzy napłynęły mi do oczu. 
Opanowanym krokiem wyszłam z budynku, w między czasie kopertę wkładając do torebki. Przeszłam kawałek, by ukryć się za budowlą, gdzie praktycznie nikt, nigdy nie chodził.
Usiadłam opierając plecy o mur i ukryłam twarz w dłoniach. Łzy leciały ciurkiem, nie mogłam ich powstrzymać, choć nawet nie próbowałam.
Jak ja mogłam być taka naiwna? Dlaczego nie przemyślałam tego co robię i jakie mogą być konsekwencje? Teraz ten potwór ma mnie w garści i nic nie mogę z tym zrobić. Za to ona może ze mną dosłownie wszystko. W co ja się wpakowałam?
Nagle poczułam jak coś ciepłego siada koło mnie. Przetarłam oczy i spojrzałam na intruza.
Serce mi przyśpieszyło, a w gardle zaschło. 
ON. 
Świdrował mnie wzrokiem. 
Nie wiedziałam co mam zrobić. Zupełnie zgłupiałam. Mam być wściekła, smutna czy radosna, że znów się spotykamy? W zasadzie to jego wina, że Plotkara ma mnie teraz na widelcu.., to jego też wina, że wbiłam sobie szkoło do stopy.., oraz to, że pół szkoły myśli, że ''jestem po uszy zakochana''.. wybieram opcję: WŚCIEKŁA.
-Śledzisz mnie?! - wybuchnęłam, odpychając go od siebie.
Chłopak spojrzał na mnie jak na upośledzoną. Nadal jednak zachowywał spokojny i niewzruszony wyraz twarzy.
-Odpowiedz! - poczułam gulę w gardle, a oczy ponownie zaszły łzami.
Nadal nic. 
-Nie znam Cię, ale wiem, że cię nienawidzę! - wykrzyknęłam z frustracją, robiąc nacisk na ostatnie słowo. Odwróciłam się i pobiegłam w drugą stronę. 
Poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię, nie pozwalając dalej biec. 
-Jestem Justin 


___________________________________________________________________

I jak wam się podoba? ♥
Mam nadzieję, że jest okej. :))

+
.....
jest pewna sprawa.
otóż:
bardzo się staram i w ogóle, ja wiem, że to dopiero początki, ale... 1 komentarz?
ja nie wymagam stu na rozdział, ale choć JEDEN.
Proszę, chcę wiedzieć czy ktoś to w ogóle czyta ;c
Jeśli nie, to po co ja się produkuję?

PROSZĘ, JEŚLI PRZECZYTAŁEŚ/AŚ TO ZOSTAW PO SOBIE KOMENTARZ!

Dzięki :*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz